czwartek, 24 maja 2012

Rozdział 28


- Tubylcy .. – szepnęłam na ucho Harremu . Specjalnie przyłożyłam mu rękę do serca . Zaczęło bić o wiele szybciej niż zawsze .. Bał się . Wstał po cichu i spróbowaliśmy zabrać nasze ubrania . Szybko wybiegliśmy stamtąd i zaczęliśmy uciekać z jakimś turbo w dupie . Na szczęście tamci nas nie zauważyli . Nie wiedziałam jak dojść , było ciemno . Harry tłumaczył mi , że zna drogę i ciągle prowadził . Po jakimś czasie zauważyliśmy , że się zgubiliśmy .
- ‘ Wiem jak iść , znam drogę ‘ – powtarzałam wściekła jego słowa .
- Skarbie , nie denerwuj się . – próbował mnie uspokoić .
- Kurwa ta nie denerwuj się rozumiesz że tu są tubylcy i do chuja mogą nas znaleźć i – mówiłam na jednym wydechu , ale przerwał mi .
- Widzę ognisko . – zaśmiał się , a ja poczułam się jak idiotka . Doszliśmy do naszych przyjaciół i opowiedzieliśmy im całą sytuację .
- To tu są tubylcy ?! – krzyknął z przerażenia Lou , a wszyscy przełknęli ślinę .
- Widzicie ? Mówiłem , że czeka na nas tu jeszcze wiele niebezpieczeństw , ale nie , wy jak zawsze swoje . – stwierdził Liam .
- Dobra , skończmy temat .. Tak po za tym to fajny szałas zbudowaliście . Śpimy tam ? – zapytałam . Chłopcy przytaknęli . – Mam trzy koce .. Więc jak ?
- Ja z tobą , Liam i Zayn , Katie i Niall .. A Louis ..
- Mogę z wami ? – Lou zrobił minę zbitego psa . Z niechęcią się zgodziłam . – Dzięki dzięki dzięki . – przytulał nas . Po chwili zgasiliśmy ognisko i położyliśmy się . Było strasznie niewygodnie , chłopcy zabierali mi koc , jak Hazza mnie przytulał , to Louis mówił , że się boi i Harry odwracał się do niego i rozmawiali , robił to specjalnie . Nie mogłam zmrużyć oka , wkurwiali mnie niesamowicie .
- Oddajcie mi ten koc do cholery jasnej , zimno mi ! – rozkazałam wściekła .
- Uu , Harreh twoja księżniczka się denerwuje . – zaśmiał się Lou .
- … Pierdol się . – powiedziałam . Nie wytrzymałam dłużej , wyszłam i usiadłam na piasku . Była pełnia . Najpierw się nudziłam więc wzięłam jakiś patyk i zaczęłam nim coś bazgrać po piasku . Później położyłam się i rozmyślałam . Byłam w samej bieliźnie . Debil ze mnie , że się rozebrałam . Było mi w chuj zimno , ale nie chciałam już tam włazić po ubrania . Wkurwiał mnie nawet najcichszy szelest . W końcu coś poczułam , spostrzegłam się , że mam okres . Wpadłam w panikę , poryczałam się . Minęło trochę czasu i wpadłam na pomysł , aby się wykąpać . Wlazłam do wody , była ciepła . Pływałam , wiedziałam , że nie mogę , ale pływałam , miałam wyjebane , dopóki nie usłyszałam Harrego .
- Amy ! Amy gdzie jesteś ?! – krzyczał . Nie chciało mi się odpowiadać , ale wszedł do wody , co było słychać . Pewnie się domyślił po tym jak na brzegu zostawiłam bieliznę .
- Debil jesteś , więc wyjdź . – powiedziałam . Nie wiedziałam , że jest tak blisko mnie , myślałam , że jest trochę dalej . To chyba raczej ja jestem debilem .
- Dlaczego wyszłaś ?
- No wkurwiliście mnie i tyle .
- Słyszałem jak płaczesz . Przepraszam jeśli cię w jakiś sposób uraziłem , wiem , że masz humory , ale cię kocham i nie chcę cię ranić , dlatego proszę wybacz mi jeśli coś ci zrobiłem . – wyszeptał mi do ucha po czym mocno przytulił .
-  Kocham cię . – powiedziałam wtulona w niego . – Harry , mam okres , nie wiem co robić .
- O kurwa .. Nie masz tamponów , podpasek ?
- Nie brałam ..
- Zostają ci liście ..
- O nie nie nie , nie liście , na pewno nie . Już wolę wsadzić sobie czołg w dupę .
- Haha , wiedziałem . Mam twoje tampony . – musnął moje usta .
- Skąd ? Po co ty je brałeś ? – zdziwiłam się .
- Gdyby komuś krew z nosa leciała to mielibyśmy tampony , nie ? Ja myślę . – zaśmiał się i ponownie mnie przytulił .
- Głupek . – wybuchłam śmiechem .
- Twój głupek . – zaczęliśmy się wymieniać śliną .
- Może wyjdziemy ? – zaproponowałam . Tak też zrobiliśmy .
- Gdzie masz swojego szajsunga ? – spytał mój chłopak .
- Nie wiem właśnie , chyba w torbie .. Albo Louis zabrał ..
- Jak on zabrał to masz po telefonie . – powiedział i weszliśmy tam . Ujrzeliśmy Lou , który smacznie spał , więc ja postanowiłam go zbudzić .
- Bu ! – krzyknęłam . Miał obudzić się tylko on , a zbudziłam wszystkich .
- Dajcie mi tasak .. – wyszeptał Zayn .
- Giń . – powiedział do mnie Liam i rzucił czymś we mnie . Wzruszyłam ramionami .
- Ładnie wyglądasz , czego chcesz .. – mamrotał pod nosem Nialler , na co wszyscy zaczęli się śmiać . Po krótkiej chwili wszyscy stanęli na nogi . Była chyba 5 rano . Katie i Horan poszli szukać jedzenia , ja to bym jej z nim nie radziła iść , bo wszystko w drodze wpierdoli , ale okej . Ja dostałam tampony od Harrego i poszłam gdzieś w krzaki .

Z perspektywy Louisa :

- Stary , czemu tak ją wkurwiasz ? – zapytał Styles .
- Zgadnij mistrzu . – prychnąłem pod nosem .
- Nagle ją znienawidziłeś ? Zrobiła ci coś ?
- Po prostu chcę się podroczyć .. – skłamałem .
- Błagam , przestań , bo jak ją wkurwiasz to ona twierdzi , że to przeze mnie , że ja zawiniłem , a ja nic nie zrobiłem .
- Dobra , spokojnie . – zaśmiałem się .
- Chłopacy kurwa ja pierdolę krew mi leci z nosa ! – przybiegł do nas Malik .
- Trzymaj . – Harry wyciągnął tampon z kieszeni , a my spojrzeliśmy na niego z miną typu ‘ WTF ‘ ..




SORRY ŻE TAK DAWNO NIE DODAWAŁAM MAM NADZIEJĘ ŻE NIE ZAPOMNIELIŚCIE O BLOGU I ŻE WAM SIĘ SPODOBA KOCHAM WAS < 3

sobota, 5 maja 2012

Rozdział 27


Spostrzegłyśmy chłopców , którzy leżeli na piasku ze śmiechu i Lou , który wpadł do wody .
- Czemu on leży w wodzie ? – zapytała Katie .
- Spa .. Spa .. – śmiał się Horan .
- No gadaj no ! – rozkazałam .
- Spadł z drzewa ! Hahahahaha ! – ponownie zaczął się napierdalać , a reszta to nawet nie była w stanie nic powiedzieć . Podbiegłam do chłopaka i podałam mu dłoń .
- No chwyć mnie za rękę , pomogę ci wstać .
- Nie bo chcesz mi zrobić jakiś kawał .
- To nie . – powiedziałam i odeszłam . – Leż tam sobie patafianie . – Zaśmiałam się .
- Szydzisz z czyjegoś nieszczęścia plebsie ?
- Jak mnie nazwałeś ? – odwróciłam się i wróciłam do niego .
- Nic , nic już , przesłyszało ci się . – próbował się wymigać siedząc w wodzie . Postanowiłam to pozostawić bez komentarza i odeszłam . Nagle jakoś zrobiło mi się dziwnie przykro , nawet nie wiem z jakiego powodu . Byłam jakaś załamana , zmęczona  , chciałam zostać sama . Usiadłam na jakimś przewróconym drzewie i puściłam muzykę z mp4 . Najpierw tak siedziałam i siedziałam , ale później się położyłam i zasnęłam .

Z perspektywy Liama :

- Nie ma tu zasięgu . – wkurwiałem się .
- Amerykę odkryłeś . – prychnął Zayn .
- No , ale nie mogę nawet zadzwonić do Danielle . Powiedziałem jej , że idę z wami na łódkę i że się odezwę . A nie mogę się odezwać i jeśli przez dłuższy czas będziemy zmuszeni tu zostać to znowu może być coś nie tak i mogę coś spieprzyć , bo ona może pomyśleć , że ja jej nie kocham i dlatego się nie odzywam , a ja ją kocham i chcę się odezwać , ale nie mogę – wpadałem w panikę .
- Oj tam stary , wymyślasz już czarne scenariusze i tyle . Będzie dobrze , ktoś nas stąd wyciągnie jakoś . – sugerował Louis .
- Ale kto ? Doskonale wiecie , że nikogo tu nie ma i jesteśmy zdani na siebie . Po prostu udajecie takich twardych i w ogóle , a tak naprawdę wiem , że w środku wymiękacie . – powiedziałem .
- Gówno prawda . Ja tam się nie boję . – zaśmiał się Hazza .
- Harry , wiesz , że to nie tak hop siup ..
- Cztery baby łosiem dup – przerwał mi Lou śpiewając . – Oł , sorry , ale tak mi się wymsknęło . Dokończ . – podrapał się po głowie . Spojrzałem na niego z miną typu ‘ WTF ‘ i przeszedłem do rzeczy .
- Jesteśmy tu dopiero nie cały dzień . Założę się , że jeszcze spotka nas wiele niebezpiecznych rzeczy . – skończyłem .
- Aj weź , ty to zawsze taki pesymista jesteś .
- Ta , a ty taki optymista .
- To chyba lepiej , nie ?
- Nie kłóćcie się już kurwa tylko mi pomóżcie . – wtrącił się Malik niosąc jakieś gałęzie i co nie tylko . – Tam jest reszta rzeczy , idźcie po to . Trzeba zbudować jakieś coś na noc . – dodał , a my zabraliśmy się za robotę .
- Ej , gdzie jest Katie ? – spytał panicznie Niall .
- Pewnie z Amy . – wzruszył ramionami Louis .
- Nie , Amy jest tam , śpi .
- O oł . Trzeba jej poszukać .
- Dobra , wy to kończcie , a ja i Nialler pójdziemy . – powiedziałem , po czym z blondynem ruszyliśmy szukać dziewczyny .
- Martwię się o nią .. – przerwał ciszę Horan .
- Domyślam się .. Czujesz coś do niej Niall ? – spytałem , a chłopak odwrócił głowę w drugą stronę i zaśmiał się .
- To chyba jasne , że tak , prawda ? – uśmiechnął się lekko .
- Powiedz jej to .
- Nie wiem jak .. Chcę z nią spędzić więcej czasu , dokładniej ją poznać .
- Teraz masz duuużą okazję . – powiedziałem .
- Zobacz ! – krzyknął Niall , wskazując palcem na siedzącą na trawie dziewczynę z jej torbą , która była pełna owoców . Podbiegliśmy szybko do niej wypytując co się stało .
- Chyba .. Chyba skręciłam kostkę . – mówiła dziewczyna .
- Ale jak ? – zapytałem .
- Potknęłam się .. Tam leży jeszcze parę owoców , które mi wyleciały . – pokazała , a ja poszedłem je zebrać i włożyłem do jej torby . – Dziękuję , że przyszliście , naprawdę nie wiedziałam co mam robić , gdybym zaczęła krzyczeć to i tak nikt by mnie nie usłyszał .. No może oprócz jakiś zwierząt .
- Nie ma sprawy . Liam weź torbę . – rozkazał Niall , po czym wziął Katie na ręce i poszliśmy w stronę tego całego szałasu , który mieli wybudować . Jak doszliśmy , to oczywiście nie był jeszcze skończony . Ściemniało się , a my nie mieliśmy gdzie spać . Na szczęście dziewczyny wzięły koce i ręczniki . Harry poszedł po Amy , a ja miałem rozpalić ognisko , więc wziąłem się za robotę .

Z perspektywy Amy :

Poczułam dotyk czyichś warg na ustach . Otworzyłam oczy i ujrzałam mojego chłopaka .
- Hej kochanie . – uśmiechnął się i zaczął mnie namiętnie całować . Nie opierałam się . Następnie wziął mnie na ręce i zaniósł na jakąś łąkę . Było już prawie ciemno . Położył się na ziemi , a ja usiadłam na nim , po czym ponownie zaczęliśmy się wymieniać śliną . Chłopak zdjął mi bluzkę i rzucił za siebie . Po chwili dobrał się do mojego stanika i zaczął rozpinać go zębami . Później to ja zaczęłam zrzucać z niego ubrania . Hazza włożył rękę w moje spodnie i ściągnął mi je razem z majtkami . Zaczął pieścić moje piersi , przejeżdżać językiem po całym moim ciele . Zaczęliśmy zabawę . Po chwili usłyszeliśmy jakieś śpiewy i w ogóle , nie byli to chłopcy z Katie , byli to jacyś inni ludzie . Wystraszyłam się .
- Spokojnie , uspokój się . – szepnął Styles . Ja przyłożyłam mu palec do ust , co oznaczało , że ma być cicho i powoli , po cichu wstałam . Ujrzałam ludzi , ogień , jakieś kurwa dzikie densy w stylu Tomasza Niecika .. Schyliłam się trochę , aby mnie nie zauważyli .. Zaraz zaraz .. To .. Kurwa tubylcy !


NAPISAŁAM TEN ROZDZIAŁ W PIĄTEK ALE MI SIĘ NIE CHCIAŁO DODAWAĆ , ZNACZY ZAPOMNIAŁAM . XDDD MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA I LICZĘ NA KOMENTARZE ; D